match #2 -Connecticut - update rodziny z Californi

Kolejny dzień, kolejny match. Tym razem już nie wyskoczyłam z łóżka jak głupia informując przy tym mamę jak było dnia poprzedniego,  bo ta tylko spojrzała z politowaniem. Może dlatego, że tym razem aplikację tej rodziny sprawdziłam z telefonu i nie przemawia do mnie lokalizacja chociaż bym miała blisko do przyjaciółki na Long Island.
Dostałam również e-maila od hostki z Californi, który bardziej mnie zainteresował, a szczegóły znajdziecie na dole. Wraz z kolejnymi pytaniami rośnie moja sympatia do niej, może to być wyzwanie, a może praca w przyjemności...


match #2



LOKALIZACJA: Stamford, Connecticut (45 min od Nowego Jorku)
HM: stay at home
HF: ?
DZIECI: (girl, 3) (boy, 5).
ZWIERZAKI: none


Wydają się okej chociaż nie wiem jak patrzeć na hostkę polkę. Nie ma co porównywać e-maila jakiego dostałam od tej rodziny, a jakiego dostałam od poprzedniej. Tutaj były może 4 zdania, w pierwszym dostałam cały esej, że rodzina chce mnie bliżej poznać. Zobaczymy czy dojdzie do rozmowy ale powiedziałam sobie, że nikogo nie skreślę. Pracę będę zaczynała od 8am, przygotowanie posiłków, zawiezienie dzieci i do 3pm mam wolne, bo dzieci chodzą full time do szkoły. I praca później od 3pm - 7pm. Dzieciaki mają zajęcia pozalekcyjne jak pływanie , gimnastyka itp. Chłopiec lubi bawić się tylko klockami i ogólnie nie sprawiają kłopotów (jasne). Lubią podróżować, każdego lata próbują jeździć w inne miejsca, a każdej zimy odwiedzają karaiby (ciekawe czy biorą au pair hahaha)  Hostka wysłała mi milion pytań, na które zwięźle odpowiedziałam i cisza. Mówią w domu dużo po polsku/po angielsku tylko z mężem co dla mnie jest minusem. Nie mają żadnych reguł, curfew, żadnych specjalnych diet. Jedyne co mi się nie podobało to to, że cały czas wspomina o swojej obecnej au pair" bo ona to, bo ona tamto, nigdy nie musiałam się jej prosić o pomoc, bo wszystko robi blebleblebleble" 

UPDATE RODZINY Z CALIFORNI!

A więc hostka odpisała. I już chce rozmawiać na skype!!!! Ale wiem o nich nowe fakty: są żydami, nie jedzą świnki ani krówek, ale hostka powiedziała, że to nie problem. Słodyczy też nie jedzą, a lepiej by było bym też ich nie jadła przy dzieciach. Curfew w tygodniu do 12, a w weekendy nie ma. Ogólnie widzę, że hostka naprawdę mnie chce poznać i już ją lubię! Nie mają tv, bo lepiej by dzieci nie oglądały tylko były kreatywne, co ja w nich uwielbiam. To co chcą oglądają na laptopie, tak jak ja! Dziewczynki uwielbiają au pair, traktują ją jako starszą siostrę. Nie mogę używać telefonu podczas pracy - zrozumiałe. Rodzice są młodzi więc lubią wychodzić na miasto wieczorami, gdy dziewczynki już śpią.
Jeżeli chodzi o auto, to mogę 95% mojego czasu wolnego korzystać z jednego z aut hostów, wiadomo czasem może się zdarzyć, że będą potrzebować oba ale to nie problem. Mogę jeździć tylko w okolicach mojego miasta i miasteczek w około, do San Francisco albo Oakland muszę wziąć pociąg, co jest dla mnie wielkim minusem, ale muszę nad tym pomyśleć... Ogólnie hostka lubi chodzić z au pair na kawę, siłownię, zakupy itp. Jeżeli chodzi o święta, to hostka napisała, że dopilnuje bym spędziła prawdziwe amerykańskie święta. Pierwsza ich au pair była polką, kolejna szwedką. Dwie au pair na koncie, więc byłabym trzecią :) Mogę zapraszać znajomych, to nie jest dla niej problem, a powiedziała, że pokój pokaże mi na skype. I nie mają nic przeciwko tattoo...
Chyba za bardzo się do nich przyzwyczajam.... 


to by było na tyle!
xxx

2 komentarze:

  1. Stamford jest naprawdę bardzo spoko, mieszkałam niedaleko i często bywałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. hej,
    też jestem w trakcie szukania rodziny i wiesz,że też ta polka była mną zainteresowana. wszystko wygląda tak jak opisujesz,szczególnie z obecną Au Pair, tylko mi mówiła,że w domu angielski, a z Au Pair jedynie po polsku. Śmieszna sytuacja haah

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 JUST MY LIFE - SANDI , Blogger