LET IT GO, ITALY...

Tęsknota to chyba najdziwniejsze uczucie na świecie. Z jednej strony obumierasz, nie możesz funkcjonować normalnie, bo jest tak silna, a z drugiej, to dzięki niej uświadamiasz sobie jak bardzo kogoś kochasz i jak bardzo za kimś tęsknisz. Jestem wdzięczna, że właśnie takich ludzi spotkałam na swojej drodze, chociaż wiem, że istnieje mała szansa na ponowne spotkanie i to właśnie ten fakt przyćmiewa radość z wspomnień i powoduje nawet uronienie kilku łez. Otóż to, tęsknię za słońcem, ciepłem, palmami, szumem jeziora, wielkimi falami, które oglądaliśmy w nocy, za problemami przy barze i za śmiechem na jadalni, za sztormami i za połamanymi balkonami w restauracji, za dogryzaniem sobie nawzajem, za kłóceniem się o to, kto za kogo pójdzie do pracy, by druga osoba mogła odpocząć, za karaoke party, na które szliśmy o drugiej w nocy, za tańcem na ławce z winem w ręce, za problemami w kuchni, za podkradaniem cytryn z drzewa sąsiadów, za wycieczką do Mediolanu i za sto wypadów do najbliższego miasta, za żywcem na EXPO i za biegnięciem na ostatni pociąg, za szukaniem dobrej, prawdziwej włoskiej pizzy, za naszym małym miejscem na ziemi, za nocnymi pogaduchami, za schodzeniem do piwnicy, za schładzaniem wód w hurtowych ilościach, za codziennym szkoleniem swojego języka angielskiego w potyczkach z klientami, za rozmowami po Włosku, których chcąc nie chcąc musiałyśmy słuchać dzień w dzień, za tańcem z przypadkowymi ludźmi w przypadkowej knajpce przy drodze, za drinkami na dachu, za rozlewaniem szampana, za świętowaniem moich urodzin i innych okazji, za patrzeniem w gwieździste niebo, za fajerwerkami, za kąpielą w jeziorze, za opalaniem się na mahoń, za leżeniem na kamieniach, bo nie było piaszczystych plaży, tęsknie za ciężką pracą, którą musiałam wykonywać po 14 godzin dziennie, kochałam to, najbardziej tęsknie za ludźmi, których poznałam. Za tymi przypadkowymi, jak i za tymi, którzy dużo wnieśli do mojego życia... Wiem, że te wspomnienia zostaną ze mną do końca życia. Nie mogę się doczekać kolejnych... life is life... czas wrócić do rzeczywistości *pstryk*









Buziaki, Sandra.

4 komentarze:

  1. własnie na takich róznych wycieczkach, eventach nagorsze są te rozstania :(/Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie, chociaż każdy koniec to początek czegoś nowego :)

      Usuń
  2. wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,147125,17886372,W_Chinach_jestem_wysoka__gruba_blondynka__W_Brazylii.html#TRrelSST czytalam dzisiaj ten tksy, mysle, ze Ci sie tez spodoba. Tez mam w sobie mnostwo tesknoty i zgadzam sie z tym co napidalas na poczatku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bardzo przyjemnie się czyta takie historie. Zawsze dla kogoś będziemy " za bardzo" jakieś tam...

      Usuń

Copyright © 2014 Sandi in the USA , Blogger