Pokazywanie postów oznaczonych etykietą adventure. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą adventure. Pokaż wszystkie posty
LUNCH W PUERTO PENASCO

LUNCH W PUERTO PENASCO

Pewnego dnia wybraliśmy się całą rodzinką do miasta w Puerto Penasco. Najpierw zjedliśmy lunch, a później przeszliśmy się uliczkami miasta. Jako, że było to w SPRING BREAK, bardzo dużo osób imprezowało, właśnie na tej samej uliczce, gdzie była nasza knajpka, siedzieliśmy na dachu i mieliśmy wspaniały widok na drugą część resortów. Pierwszy raz widziałam pelikany na własne oczy! Są naprawdę ogromne!










Jadłam taco z krewetkami i ogólnie owoce morza, są tam naprawdę pyszne! ♥
















To by było na tyle!
xxx
Dzień w Chandler

Dzień w Chandler

To był naprawdę udany dzień. Poznałam Polkę, która przeprowadziła się do Arizony z New Jersey w grudniu, więc obie jesteśmy nowe i możemy zwiedzać Arizonę razem! Mamy do siebie 30 minut, więc przyjechała po mnie w ta sobotę i spędziłyśmy razem dzień oraz pokazała mi swoją okolicę. Ma przepiękne mieszkanie w Chandler z siłownią i basenem na osiedlu. Okolica też jest przepiękna, w miarę nowa. Poszłyśmy na zakupy tego dnia. Pierwszy raz byłam w TJ MAXX i w DOLLAR STORE więc trochę rzeczy kupiłam. Mam zamiar nagrać na youtube pierwszy haul ze Stanów! :)

Kupiłam sobie rzeczy do organizowania łazienki i kilka rzeczy do pokoju, dajcie znać jeśli chcecie zobaczyć haul na moim kanale na youtube. Mam zamiar założyć kanał, na którym będę pokazywać okolicę, przygody w Stanach, zakupy i cokolwiek innego, mam mnóstwo pomysłów!







To by było na tyle!
xxx
Przygotowania do wyjazdu jako au pair do Stanów Zjednoczonych | część 1

Przygotowania do wyjazdu jako au pair do Stanów Zjednoczonych | część 1

Hej! 
Ostatnio wpadłam w bardzo świąteczny nastrój i nawet ozdobiłam nagłówek! Podoba się Wam? 


13 listopada, poniedziałek - 7 tygodni do wylotu...
Odebrałam dzisiaj międzynarodowe prawo jazdy, które kosztowało mnie 35 złotych i 4 dni czekania. Jeszcze nie dostałam dokumentów wizowych, ale już się boję, bo będzie masa wypełniania! W kwestii urzędowych to bez zmian, jedna wielka masakra w tej Polsce!

20 listopada, poniedziałek - 6 tygodni do wylotu...
Zaświadczenie od lekarza poszło gładko, bez najmniejszego problemu, bo trafiłam na super lekarkę! Do tego zrobiłam badania krwi i mam nadzieję, że nie wykryje żadnej tarczycy, bo z moim wypadaniem włosów to właśnie podejrzewam. W sobotę mam spotkanie z konsultantką w Katowicach, by zobaczyła, że ja to naprawdę ja! Wyślę w tym tygodniu dokumenty, które przyszły pocztą (umowa, zaświadczenie o niekaralności i deklaracja od lekarza) i mam nadzieję już w następnym tygodniu będę starała się o wizę! Wszystko się tak ciągnie, a ja chciałabym mieć to już z głowy..

27 listopada, poniedziałek - 5 tygodni do wylotu...
Odebrałam wyniki i wszystko jest okej. Włosy wypadają przez stres, ale na ten temat więcej pisałam TUTAJ. W sobotę byłam na spotkaniu z konsultantką w Katowicach, by zobaczyła, że mam dwie ręce i dwie nogi i mogę jechać do Stanów. Wraz ze mną na tym spotkaniu - oh uwaga - tylko jedna osoba i konsultantka. Musiałam się spotkać z kimś z agencji, bo interview miałam przez internet, a inaczej nie dostałabym papierów wizowych... No więc dalej na nie czekam, jestem coraz bardziej niecierpliwa!!!!

4 grudnia, poniedziałek - 4 tygodnie do wylotu... 
Mój brat ma dzisiaj urodziny więc wszystkiego najlepszego!  Dostałam dokumenty! tj. mój ds2019 i instrukcje jak wypełnić prawidłowo wszystkie dokumenty wizowe na stronie ambasady. A więc zapłacony SEVIS przez agencję - potwierdzenie wydrukowane! Przeszłam przez wszystkie pytania w DS-160 (a było tego trochę!!!!) - potwierdzenie wydrukowane!
Wyjazd zbliża się wielkimi krokami. Dowiedziałam się, że moja LCC z Phoenix ma męża, który jest z Polski! Już mi powiedziała, że wie gdzie są polskie sklepy i polski kościół. Wydaje się fajna babka, zobaczymy jak będzie na miejscu. No i pozostaje kwestia prezentów dla host rodzinki!

11 grudnia, poniedziałek - 3 tygodnie do wylotu... 
Spotkanie wizowe mam 22.12, ale sie stresuje! Bo później są święta i nie mam pojęcia kiedy mój paszport do mnie przyjdzie lub będzie do odebrania. Jakieś rady przed spotkaniem z konsulem?!
Prezenty dla host family kupione, w następnym poście opiszę co kupiłam. Do wylotu 21 dni! Ale ten czas leci!!! Nie moge się doczekać!!!


To by było na tyle!
xxx
PERFECT MATCH - LECĘ DO USA!

PERFECT MATCH - LECĘ DO USA!

Od kilku lat czytam przeróżne blogi dziewczyn, które zaczynały swoją przygodę w Stanach i zawsze się zastanawiałam, czy naprawdę istnieje to "coś" co się czuje przy spotkaniu TEJ właściwej rodziny, czy czuje się coś innego niż przy wszystkich innych, które odwiedzają nasz profil..


Ale od początku!
Mając doświadczenie z innymi rodzinami, z którymi nie udało mi się zmatchować, wiedziałam, że przy każdej kolejnej, z którą mi się dobrze rozmawia - nie mogę się za bardzo ekscytować, bo  poprzednim razem bardzo się zawiodłam, gdy rodzina z San Francisco, na którą liczyłam wybrała inną au pair. 

Był to #8 match z Cultural Care... Pierwsza rozmowa była z hostką, rozmawiałyśmy może z 45 minut. Przyznam też że bardzo miło zaskoczyło mnie to że hostka pamiętała bardzo dużo szczegółów z mojego listu  Nie owijała też w bawełnę, mówiła, że młodsza dziewczynka chce być w centrum uwagi, a młody skacze dosłownie ze wszystkiego i trzeba mieć trzecie oko przy nim. Lepiej wiedzieć takie rzeczy wcześniej. Była ze mną szczera w tej i w wielu innych sprawach co bardzo mi się podoba. Polubiłam ich bardzo! Potem przyszła kolej na kolejne maile i skype z Hostem. Poszło szybko, kolejna rozmowa z chłopczykiem i młodszą dziewczynką, ale uciekali wszędzie, więc tyle co ich zobaczyłam i zapytałam o imiona haha  w międzyczasie szybka rozmowa z hostką o tym co o nich myślę i tak - poczułam to "coś" - właściwie dalej to czuję, później kolejna rozmowa była ze starszą dziewczynką, bo była bardzo zafascynowana opcją starszej siostry w rodzinie.
Weszli na profil 13.10.2017, a po 16 dniach się zmatchowaliśmy -  29.10.2017.
Więc pechowy piątek 13-tego nie był taki pechowy!



Teraz coś więcej o rodzinie:

LOKALIZACJA: Paradise Valley, Arizona
Hostka, która jest z Korei i host pracują w szpitalu, jeśli chodzi o dzieci jest to przesłodki chłopczyk, który ma 2,5, młodsza dziewczynka, która ma 4 i starsza ma 8 lat. Cudowna trójka! Host bardzo dużo pracuje - od rana do wieczora, a hostka wzięła pół etatu, by więcej czasu spędzać z dziećmi. Będę ich pierwszą au pair! Rodzina mieszka na prywatnym osiedlu i do miasta obok dosłownie 10 minut autem. Do Phoenix około 30-40 minut zależy od korków. Będę miała minivana do transportu dzieci i w mój czas wolny. Rodzina wydaję się bardzo elastyczna jeśli chodzi o schedule i moje podróżowanie. Będę miała duży pokój z widokiem na ogród, basen i palmy, oczywiście ze swoją łazienką.

Za sobą mam kolejne maile i z godziny na godzinę utwierdzam się w przekonaniu jaką szczęściara jestem i że lepiej trafić nie mogłam. Jak sobie myślę o wszystkich innych 48 rodzinach, które miałam w dwóch agencjach to nie wyobrażam sobie perfect matchu z którąś z nich! Zawsze mówię, że nic nie dzieje się bez przyczyny tylko trzeba być cierpliwym i czekać na to co będzie dla nas idealnym rozwiązniem. Można powiedzieć, że odliczam dni do mojego wylotu!

2 STYCZNIA LECĘ DO NOWEGO JORKU!!!!!! 


Match #30 - CZWÓRKA Z COLORADO!

Match #30 - CZWÓRKA Z COLORADO!

Przez jednych kochane, przez drugich znienawidzone. Góry z jednej strony, a z drugiej... cóż, ucieczka do cywilizacji, miasto studenckie, ale gdy mam dostęp do auta, czego chceć więcej? Przedstawiam Wam...

Denver




LOKALIZACJA: Denver, Colorado
HM:  anesthesiologist
HF: anesthesiologist
DZIECI: (girl, 6) (girl, 8) (boy, 8).(boy. 9)
ZWIERZAKI: dog

Niby tylko dwójką mam się opiekować, bo dwójka jest z poprzedniego małżeństwa, ale kilka razy w roku się odwiedzają, więc przez około 3 miesiące bym miała na głowie czwórkę dzieci i ich humory. Jeżdzą do Houston do hostki ex męża więc mogę z nimi podróżować. Hostka po interview wydaje się naprawdę super. Dostałam kontakt do poprzedniej au pair, dowiedziałam się, że pokój dla au pair jest w basement nie ma okna standardowego, tylko jest "ucieczka przeciwpożarowa" co mi kompletnie nie pasuje bo wpada tam tyle światła co kot napłakał. no ale mam rozmawiać z dziećmi na dniach, więc nie mogę się doczekać. 

Po pierwszej rozmowie hostka się zapytała czy chcę do nich leciec!!!! - ale odpowiedziałam, żeby dała mi jeszcze czas na przemyślenia i powiedziałam, że chce poznać dzieci i tą całą sytuację. 

To by było na tyle!
xxx

Match #27 - Virginia -  Spotkałam się z hostką w Polsce! - INERVIEW twarzą w twarz!

Match #27 - Virginia - Spotkałam się z hostką w Polsce! - INERVIEW twarzą w twarz!




LOKALIZACJA: Oakton, VIRGINIA
HM: human resources
HF: pracuje w Samsungu, trener soccera dziewczynek
DZIECI: (girl, 6) (girl, 4)
ZWIERZAKI: none

Pomijając to, że hostka w pierwszym mailu pomyliła moje imię z jakąś Karoliną nie wyglądało dobrze! Ale dałam im szanse, więc napisałam maila z pytaniami, na które chciałam znać odpowiedź, a hostka odpisała wszystko ze szczegółami. Mieszkają 30 minut od DC w spokojnej okolicy.
Miałabym cały basement, gdzie jest salon z tv, sypialnia i łazienka. Osobne wejście do domu też tam jest. 

Dużo dużo dużo podróżują. Mają dom w Outer Banks w Północnej Karolinie gdzie jeżdzą 2 razy do roku. Super! Czasem odwiedzają Boston i Michigan - ogólnie lubią podróżować. 

Zaczynałabym pracę o 7-9. Później jedną dziewczykę muszę odebrać o 1,a druga jedzie i wraca busem do domu o 4:45pm. Koniec pracy około 5 - 5:30


.... hostka przyleci do Katowic  za 5 dni! Teraz jest w Londynie, ale napisała mi maila, żebym się nie martwiła, że zrezygnowali - po prostu nie ma czasu. A więc będę miała normalne interview twarzą w twarz. Już mnie bierze stres jak sobie o tym pomyślę! : o 

EDIT: Po tygodniu match automatycznie zniknął z mojego profilu, ale w dzień spotkania hostka weszła ponownie. 

PO SPOTKANIU!

Hostka pracując jako Human Resources robi interview z ludźmi z całego świata. Ma oddziały w Europie i kilka razy do roku odwiedza Anglię, Niemcy i Polskę. Ma też oddziały w Hong Kongu i w Australii. Powiedziała, że napisała do Agencji o to, by podali jej różne aplikantki z miejsc gdzie jedzie, np Londyn, gdzieś tam w Niemczech no i Katowice. Czyli, że jakbym była z Warszawy nawet bym jej nie poznała. Ale co do samego spotkania:

Fantastyczna kobieta,  bardzo wyluzowana. Dodam, że typowa Amerykanka, uśmiechnięta i busy <3 Pokazywała mi na mapie wszystko co znajduje się w pobliżu ich miasteczka tak jak basen, siłownia, sklepy spożywcze itd. Bardzo chciałaby mieć przyjacielskie stosunki, które mi odpowiadają. Nie mieli jeszcze au pair, więc byłabym ich pierwszą. Kiedy powiedziała dziewczynkom o au pair to starsza zapytała - Will I have a sister? I really want sister!! Rozmawiałyśmy o jedzeniu, o zainteresowaniach, o dzieciach, dużo też się śmiałyśmy, więc mam nadzieję, że wszystko wyjdzie dobrze, ale nie ma co zapeszać. Powiedziała, że jutro wraca do domu i musimy utrzymywać kontakt, bo chce żebym poznała dziewczynki, do tygodnia się zdecydują kogo wybierają. Spędziłyśmy w kawiarni około 1,5h, a później musiała wracać do pracy.

Jak macie jakieś pytania to chętnie odpowiem na facebooku :) 

To by było na tyle!!! 
xxx




Wróciłam do drugiego domu - HURGHADA

Wróciłam do drugiego domu - HURGHADA

Lot był jednym z przyjemniejszych do tej pory tylko dlatego, że miałam więcej miejsca na nogi, a nawet się tego nie spodziewałam. Jestem wysoka (180cm), więc w końcu miałam gdzie rozłożyć kopyta :) Mieliśmy małe 20 minutowe opóźnienie, niestety turbulencje też były. 

Gdy tylko wyszłam z samolotu, przywitał nas żar z nieba, za którym tak tęskniłam dwa miesiące! Już nie potrafie się odnaleźć w Polsce, wszyscy marudzą, pogoda zawsze się psuje, ludzie chodzą smutni po ulicach, po prostu czuje się bardziej przygnębiona... a tutaj? Chyba w końcu żyję. Ten klimat mi służy. Mam więcej ruchu, przestały wypadać mi włosy, czuję się bardziej pewna siebie i mogłabym tak wymieniać wiele czynników, z których składa się mój mały raj. 

Mój chłopak znalazł przepiękne mieszkanie. Duże, przestronne, jasne z dwoma łazienkami i dwoma sypialniami. Z widokiem na basen z palmami, o którym zawsze marzyłam, a i cena nie była taka duża, więc się skusiłyśmy. Kolejny miesiąc w tym cudownym miejscu! Całe dnie spędzamy na basenie z naszymi przyjaciółmi, a wieczorem wychodzimy na miasto...

Drugiego dnia poszłyśmy na plażę,a  później po jakieś zakupy spożywcze i muszę Wam powiedzieć, że wszystko tutaj podrożało! Wszystko! Od jedzenia po wejścia na plażę itp. Jeszcze dwa miesiące temu tak nie było.. ale przynajmniej lot znalazłyśmy za grosze.. 

Teraz muszę już zmykać, więc do zobaczenia! Ciężko znaleźć tu czas na bycie w internecie!
W następnym poście dodam jakieś zdjęcia mieszkania! 
























To chyba byłoby na tyle!
xxx