Życie zmienia się w dwie sekundy | LIFESTYLE

Życie zmienia się w dwie sekundy | LIFESTYLE

Po skończeniu szkoły mam bardzo dużo czasu dla samej siebie. Leżąc w łóżku pół dnia i czytając różne blogi zastanawiałam się nad tym, jak w ciągu czterech, pięciu lat moja osobowość się zmieniła i jestem teraz na takim etapie, w którym mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa.  Super wstęp.

Szczęście - Słowo klucz - Jestem szczęśliwa, bo sama mogę decydować o tym, co chcę robić. Skończyłam szkołę i teraz mogę podróżować, chociaż czasem też nie wiem co wybrać i potrzebuję chwili zastanowienia to i tak jestem szczęśliwa, bo przede mną otwarły się całkowicie nowe drzwi. Kiedyś myślałam, że będę szczęśliwa dopiero po czterdziestce, kiedy będę miała stabilność finansową, rodzinę, wspaniały dom i wymarzoną pracę. Trochę się zmieniło. Przez cały czas nie wiedziałam co chcę robić w życiu, który zawód będę wykonywała i gdzie mnie to życie poniesie. Dalej nie wiem. Lubię podróże. Kształcą to, czego w Polsce nie miałabym nawet szansy liznąć. W ciągu ostatnich czterech lat mój światopogląd zmieniał się diametralnie, lecz dopiero w tym roku osiągnęłam spokój mentalny, taki który właśnie daje szczęście i czuje się dobrze w swoim ciele, w tym życiu. Jak? Przestałam wszystko analizować i gdybać bez sensu. Stałam się odważniejszą wersją siebie sprzed kilku lat.


 Nieważne co powiedzą inni na Twój temat, co, kogo to obchodzi? Liczy się tu i teraz. Liczysz się Ty i choćby nie wiadomo jak bardzo egoistycznie to brzmi, wszystko jest prawdą, którą musisz zaakceptować, jeśli chcesz znaleźć szczęście. 

      "Szukaj tego, co kochasz. Tak, żeby powiedzieć „O kurwa, to jest to.”  I zrób to zanim umrzesz. Masz żyć życiem, które jest przeznaczone dla ciebie, a nie takim, które ktoś ci zaplanował." - Pokolenie Ikea. 


Nikt za Ciebie życia nie przeżyje i jeśli nie czujesz, że jesteś na odpowiednim miejscu to gdzie tak naprawdę zmierzasz? Masz już wyznaczone drogi, wszystko zaplanowane, a jedna sytuacja może zmienić wszystko. Możesz zmienić swój punkt widzenia, możesz zacząć wszystko od nowa. I to wszystko jest okej, gdy wierzysz w to, że dzięki temu odnajdziesz swoje szczęście. 

Opowiem Wam teraz dwa przykłady - jeden będzie prosto z moich doświadczeń i to nawet całkiem bliskich, drugi - o moich przemyśleniach.

Na pierwszy ogień idę ja, później moje przemyślenia, z którymi chciałabym się podzielić.  Przez cztery lata byłam przekonana, że w Polsce nie chcę zostać, bo słabo z pracą, zarobkami i tak trochę mało praktyczne jest zostanie tutaj, jak dowiedziałam się o szansie wyjazdu do USA przekopałam cały internet w poszukiwaniu informacji na ten temat. Cztery lata nie myślałam o niczym innym, miałam klapki na oczach i wcale nie uważam tego za jakiś błąd życiowy, bo każdy ma inne priorytety. Ale nie bójcie się, USA jest moim wielkim marzeniem, które NA PEWNO spełnię, ale trochę później. Po siedmiu dniach w Egipcie doznałam olśnienia. Nie tylko takiego, który ma decydować o mojej przyszłości, ale było to także olśnienie, które te klapki z oczu mi zdjęło. I to nie jest wcale nic złego. Zaczęłam myśleć innymi kategoriami, pojawiły się inne opcje do rozważenia. Poznałam inne życie, które jest dla mnie mega inspiracją. Ktoś może powiedzieć, że oszalałam, ale stało się coś niespodziewanego o czym mówić tutaj raczej nie chcę, ale właśnie dzięki temu czemuś moja świadomość się powiększyła. Teraz jestem na etapie zawieszenia aplikacji do USA na parę miesięcy. Chciałabym, żeby wszystko się udało, ale do wszystkiego podchodzę z dystansem. Będzie to co ma być. Wierzycie w przeznaczenie, które jest nam z góry przypisane? Ja chyba tak i jeśli coś pójdzie nie po mojej myśli, przyjmę to na klatę i znajdę inne rozwiązanie. Zawsze warto szukać innych dróg, jeśli jedną już przysypią kamienie. Najgorszą rzeczą byłoby całkowite wycofanie. 

Jak to ktoś powiedział - lepiej żałować że się coś zrobiło, niż żałować, że się w ogóle nie spróbowało. Z Egiptu zawsze, w każdym momencie mogę wrócić i wznowić aplikację do USA, jednakże jak nie spróbuję to nie będę czuła się z tym dobrze. Mam nadzieje, że nadążacie... 

Drugą sprawę zawsze poruszam w mojej głowie, gdy mam wsiąść do samolotu. Statystycznie najmniej wypadków jest właśnie w lotnictwie, ale statystyki, statystykami. Jeżeli *tfu tfu* samolot zacznie spadać, a kapitan wypowie słowa: proszę przygotować się do awaryjnego lądowania, nie zdążysz przygotować się na cokolwiek. Twoja głowa będzie wrzeć - nie tylko od zmiany ciśnień, ale od samych myśli. Całe życie przeleci Ci w ciągu minuty. Czego będziesz żałował najbardziej? Tego, że nie spędziłeś odpowiedniej ilości czasu z rodziną? Tego, że mogłeś coś zrobić lepiej, bardziej się postarać? Jest mnóstwo rzeczy, których możemy żałować. Ale właśnie w życiu chodzi o to, by było ich jak najmniej. Ludzie robią głupie rzeczy i jest to nieodwracalne, ale żeby zminimalizować tą ilość to też sztuka, która musimy opanować.

Czy życie w trybie YOLO jest dobre? Sami musimy sobie na to pytanie odpowiedzieć. To, że ktoś jest odważny i bierze to co los daje, nawet jeśli jest to całkowicie nieprzewidywalna decyzja, musi pamiętać by być bardzo uważnym. Na świecie jest dużo naciągaczy i ludzi, którzy życzą nam źle. Trzeba się od nich po prostu najzwyczajniej w świecie odciąć. Da się. Potwierdzam. Teraz czuje się jakbym była całkiem innym człowiekiem w porównaniu do ubiegłych lat mogę stwierdzić, że wcześniej moje myślenie było totalnie ograniczone, a teraz żeby przeskoczyć jakiś temat wystarczy chwila zastanowienia i porozmawiania z innymi osobami o danym problemie.
Ufam ludziom, ale nie bezgranicznie. Trzeba o tym pamiętać, bo jeśli o tym zapomnimy - od razu ludzie wrzucą nas do worka i będą tak bardzo manipulować, że w końcu ulegniemy i nie będziemy wiedzieli, w którą stronę trzeba wrócić.  Dobra koniec już, nie chcę pisać wypracowania, bo nikt tego nie przeczyta.

Mam jeszcze kilka takich tematów w głowie, więc oczekujcie!


Sandra K.

PS. Następny post może być z innego kontynentu - wszystko dzieje się tak szybko!
PARADISE ISLAND | RED SEA

PARADISE ISLAND | RED SEA

Nie wiem jak opisać szczęście, którego doświadczyłam w Egipcie. Nie potrafię znaleźć słów, które byłyby na odpowiednim miejscu, by przedstawić Wam to co mnie spotkało. Może i nie wykorzystałam czasu w 100%, mam tyle jeszcze do zobaczenia, że planuję już powrót.
USA zaczeka. Chyba. Na pewno.

Sami możecie ocenić zajebistość tego miejsca. W tamtym roku dziwiłam się mamie, że ciągnie ją do tego samego miejsca, w którym była rok temu, ale mój wyjazd sprawił, że w zupełności ją rozumiem. Ludzie, których poznałam. Miejsca, w których byłam i sytuacje, których doświadczyłam sprawiły, że mam całkiem inny pogląd na to co mnie otacza. Dobrze, że już kończę szkołę, bo nie wiem co bym w tym momencie zrobiła, gdybym musiała chodzić jeszcze do niej rok. Ufffff.. dobrze mieć chociaż to z głowy. 

Może przedstawię to w ten sposób, że tutaj w Polsce nie czuje się dobrze, gdzie chamstwo, złośliwość i zazdrość dominuje i jest na pierwszym miejscu - ZAWSZE. Tam czułam się zupełnie inaczej. Lepiej. 







blue sky, blue water, blue life...







Mówiłam Wam już, jak bardzo się cieszę, że tego wszystkiego doświadczyłam? 





















Tak, nurkowałam! Jeszcze bez butli, ale przy następnej okazji na pewno skorzystam. Niesamowite uczucie, niesamowite widoki. Teraz już wiem gdzie jest Nemo, gdzie i na jakiej głębokości żyją trzy metrowe ryby, a raczej potwory! Rafy Koralowej dotknęłam, na szczęście nic mi się nie stało, bo byłoby kiepsko! Żółta Dolores z koleżankami też mi gdzieś śmigła. Ławice ryb naprawdę robią wrażenie, bo to było dla mnie coś nowego. Weszłam na ich terytorium i nie wiedziałam jak się zachować. To uzależniające! Serio! 










Musiało się tutaj pojawić to zdjęcie! Luuuubię! <3 


 Mijaliśmy całe ławice meduz! 
Na którymś filmiku nagrałam, może kiedyś to złożę, na razie nie mam czasu. 



I w końcu trafiliśmy na PARADISE ISLAND, naprawdę ta wyspa robi wrażenie, ja mam pamiątkę po niej taką, że rozwaliłam sobie pół stopy o kamień wychodząc z morza, więc na pewno ją zapamiętam na długo, jeszcze mnie boli! 

Ta turkusowa woda jest cudowna. Nie ma nic lepszego od wylegiwania się pod palmami przy takim towarzystwie, czterdziestu stopniach i idealnym widoku... 

















Na pewno tam wrócę, wycieczka z naszym guidem nie była taka droga w porównaniu do cen w hotelu, a spróbować nurkowania każdy powinien. Jeżeli ktoś chce się dowiedzieć ceny itd to zapraszam na facebooka i serdecznie polecam. Bo wspomnienia z takiego miejsca zostają z nami dłużej niż siedzenie przed telewizorem i gapienie się na szary ekran w Polsce.


Nie mogę się doczekać, aż wrócę do tego miejsca. 
MISS, XX